Steve Jobs mógłby żyć, gdyby nie był taki uparty

Jeden z najbliższych przyjaciół Steve Jobsa powiedział, że do śmierci założyciela Apple przyczyniła się jego wiara w siebie i niekonwencjonalne sposoby działania.

Ta sama cecha charakteru,  która pozwalała mu "osiągać rzeczy niemożliwe” w biznesie, skłoniła go po wykryciu w jego organizmie nowotworu do rezygnacji z zalecanych przez medycynę metod terapii  na rzecz alternatywnych metod leczenia i specjalnej diety.

"Wydaje mi się, że on naprawdę myślał, że przez jakiś niekonwencjonalny sposób będzie mógł się wyleczyć”, uważa Avie Tevanian, wieloletni przyjaciel Jobsa.  "Wielu jego przyjaciół, jak rownież jego żona, radzili mu, żeby po prostu poddał się operacji i miał to z głowy”. Jobs wolał jednak wypróbować wcześniej inne metody,  i nikt nie był w stanie go od tego odwieść.

Odmiana nowotwóru trzustki,  który wykryto u Jobsa w większości przypadków jest uleczalna, jeżeli nowotwór zostanie zdiagnozowany w porę i pacjent poddany odpowiedniej kuracji. Jobs zdecydował się na operację dopiero w 2004 roku. Jak sie okazało, niestety już za późno.

Założyciel Apple zmarł 5 października 2011 roku, w wieku 56 lat.

Was Steve Jobs' genius also a fatal flaw? / www.bbc.co.uk

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

SZYBKA REAKCJA

Kiedy czytam ten wpis to ...

ŹRÓDŁA

POLEĆ ZNAJOMYM

ARCHIWUM

Wcześniejsze materiały z działu: