Robert Kalinowski: Policja przegrała z detektywem bez licencji
Budzi też emocje, bo pokazuje ostrą rywalizację dwóch firm: państwowej policji i prywatnej firmy detektywistycznej.
Fakty są takie, że obie firmy działały równolegle. Obie miały ten sam cel: znalezienie sześciomiesięcznego dziecka.
Detektyw bez licencji używał swoich ludzi i swoich metod, policja całej swojej machiny i swoich metod. Rutkowski zaprzyjaźnił się z rodziną niemowlaka a jednocześnie, podobnie jak policja, nie wykluczał, że porwanie to mistyfikacja. Zbiurokratyzowany system policji państwowej musi przestrzegać procedur, działa zwykle wolno i niekreatywnie: matkę dziecka przesłuchano i oceniono, że jest wiarygodna. Ludzie na ulicy, dziennikarze i policjanci mieli swoje podejrzenia co do tej wiarygodności. Nikt jednak nie odważył się otwarcie o tym mówić.
